Ostatnio znajoma mi młoda osoba, w czasie rozmowy o polityce i historii, gdy analizowaliśmy ekonomiczne korzyści kolonializmu, na jakim swoje potęgi zbudowało wiele dobrze obecnie prosperujących państw, słusznie zauważyła, że Polska jako państwo jest w trudniejszej sytuacji, ponieważ nie grabiliśmy bogactw naturalnych (w tym pracy niewolniczej) z innych rejonów świata.  Następnie powiedziała coś, co było dla mnie odkryciem:

– to my byliśmy skolonizowani.

Moją pierwszą reakcją na te słowa było wewnętrzne oburzenie. My? My – Polacy, taki wspaniały i odważny naród, zawsze stawiający czoła w boju każdemu agresorowi bez względu na warunki? I my byliśmy skolonizowani? Myślenie to wydało mi się obraźliwe i wręcz skandaliczne. Owszem, byliśmy pod zaborami, byliśmy pod okupacją Niemiec i Rosji. Ale skolonizowani? Jak można z taka pogardą wyrazić się o naszych przodkach, którzy nigdy nie poddali się.

A jednak ta młoda dziewczyna ma rację.

Byliśmy skolonizowani.

Przez prawie 200 lat (gdy doda się wszystkie lata tych kolejnych okresów kolonizacyjnych) – byliśmy skolonizowani, przez naszych sąsiadów.

Brak bezpośredniego dostępu do Ameryk, Azji i Afryki, zarówno Niemcy jak i Rosjanie (ale też i Austriacy) zrekompensowali sobie bardziej lokalną kolonią w postaci Polski.  Była to kolonia dużo dogodniejsza od tych położonych w odległych lądach. Posiadanie kolonii w najbliższym sąsiedztwie ma dużą przewagę nad kolonią założoną na drugim końcu świata.   Gdy trzeba te wszystkie nakradzione dobra wieźć przez pól globu, cześć z nich zostanie rozkradziona lub zepsują się po drodze. Niewolnicy pochorują się i pomrą, a ci którzy przeżyją, przyjadą w kiepskim stanie. 

Zupełnie co innego, gdy tych niewolników można dowieźć do swojej plantacji w ciągu kilku godzin, jak np. z Polski do Niemiec lub Rosji.

I tak właśnie, na skolonizowanej Polsce, rosła siła Niemiec, Rosji i Austrii.

My oczywiście lubimy mówić, że byliśmy „pod zaborami” lub „pod okupacją”. To brzmi bardziej dumnie i, w naszym przekonaniu, oraz niestosownej dumie – bardziej dostojnie.

I to jest wielki błąd polskiego myślenia.

Za błąd ten płacimy we współczesnym świecie, gdy każdy biały człowiek uważany jest za potomka kolonizatorów, a więc w rzeczy samej, za kolonizatora. W myśl tego rozumowania, każdy biały człowiek, w tym także Polak, powinien przepraszać za czasy kolonializmu, powinien klękać przed każdym „eventem”, aby uczcić pamięć pomordowanych przez kolonizatorów kolorowych oraz wszystkich wyrządzonych im krzywd.

Tego na przykład wymaga się od sportowców. Gdy nasi piłkarze nie klękali przed meczami Euro 2020 i Mistrzostw Świata 2022, poczytane to zostało jako przejaw „polskiego rasizmu”.

Podziwiać należy naszych sportowców, którzy sami z siebie potrafili zachować trochę rozsądku, wytrzymać presję i nie upaść na kolana w sposób dosłowny i w przenośni, zwłaszcza w chwili, gdy polskie władze (z pewnymi wyjątkami), same zupełnie nie wiedzą, jak zachować się w obecnym świecie.  W świecie, gdzie nie tylko klęka się by oddać hołd ofiarom kolonizacji, ale nawet całuje się buty potomków skolonizowanych narodów (takie relacje można znaleźć w sieci).

A przecież, jak słusznie zauważyła moja młodziutka znajoma, sprawa jest oczywista – przez ponad 200 lat byliśmy skolonizowani przez Niemcy, Rosję i Austrię.

Najwyższa pora, aby nasi kolonizatorzy zaczęli klękać przed nami i całować nasze buty przepraszając za te setki lat poniżenia, gwałtów, kradzieży i morderstw, jakie zafundowali naszym rodzicom i dziadkom. Przecież dosłownie każda polska rodzina w ciągu ostatnich 100 lat (że już nie wspomnę o wiekach poprzednich), straciła kogoś z rodziny w wyniku bestialskiego morderstwa, oraz okradziona została z majątku przez kolejnych okupantów (o okradaniu majątku państwa i muzeów już nawet nie wspomnę).

Moje słowa do Rosjan i przyjaciół z Unii Europejskiej, czyli Niemców i Austriaków są proste – skoro jesteście gotowi klękać przed kolorowymi mieszkańcami globu, przepraszając za kolonizację, to oczekuję, że będziecie również klękać przed Polakami, aby przeprosić nas za setki lat kolonizowania nas.

Jednak myśl, która w tej kwestii nurtuje mnie najbardziej, to pytanie, czy osoby sprawujące w Polsce władze, oraz czy my sami – Polacy, będziemy mieli dość honoru i pewności siebie, aby upomnieć się o swoje?

Subscribe
Notify of
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments