Pod koniec tygodnia burza wśród konserwatywnych reprezentantów ucichła, po 15-tu głosowaniach speakerem Kongresu wreszcie został kongresmen z południowej Kalifornii, dotychczasowy przywódca republikańskiej mniejszości (od 2019 r.) Kevin McCarthy zdobywając 216 głosów. McCarthy jest w kierownictwie Partii Republikańskiej od 2011 r, w 2015 r. o mały włos nie został spikerem (zablokowali go konserwatyści z Freedom Caucus), zwyciężył wtedy RINO, Paul Ryan. Lider mniejszości demokratycznej New York’s Hakeem Jeffries (czarnoskóry kongresmen z Nowego Jorku) pozostał przy partyjnych 212 głosach. Tu nie było niespodzianek, Demokraci głosują zdyscyplinowani w/g zasad leninowskiej partii. Te 15 głosowań zajęło aż 4 dni i w lewicowych masmediach było relacjonowane z satysfakcją i ironią nagłaśniającą brak zgody w republikańskich szeregach. Kłopoty z wyborem spikera nie zdarzają się często podobnie jedynie było w 1855 r. i w 1923 r.

Na drodze do wyboru McCarthy stanęli konserwatywni kongresmani stowarzyszeni  w ruchu America First próbując zablokować McCarthy’ego uważając, że jest on zbyt  miękki, aby sprostać czekającym spikera wyzwaniom. Pojawiło się kilka innych kandydatur jak Jim Jordan, a nawet Donald J. Trump, gdyż spiker nie musi być członkiem Kongresu. Rebelią dowodził młody kongresmen z Florydy, Matt Gaetz, innymi aktywnymi uczestnikami byli Lauren Boebert (kongresmenka z Arizony), oraz Biggs, Crane, Good i Rosenthal. Wszyscy oni należą do grupy America First, czy inaczej określanej jako Freedom Caucus, oryginalnie powstałej w styczniu 2015 r. skupiającej ówczesnych aktywistów Tea Party pod przewodnictwem Jima Jordana. Uczestnicy głoszą konserwatywne poglądy nawołując do powrotu do mniejszej roli rządu, większej wolności, kontroli imigracji, decentralizacji władzy (w tym spikera), obniżenia podatków i cięć budżetowych w obliczu narastania zadłużenia państwa.

Podczas prezydentury Trumpa Freedom Caucus (dołączyli  do niego też libertyni) ewoluował w kierunku populizmu i nacjonalizmu stając często w obronie niszczonego przez prowokacje lewicy Trumpa. Konserwatyści bronili Trumpa wobec specjalnego prokuratora i kolejnych impeachmentów. Trump publicznie dziękował Jimowi Jordanowi i Ronowi DeSantis, nazywając ich prawdziwymi bojowcami.  Caucus  posiada też organizację do zbierania funduszy na wybory, House Freedom Fund. Nie ma formalnego członkostwa, spotkania organizuje nie w Kongresie, ale w pobliskim pubie. Jego liczebność szacuje się na 53 członków Kongresu, jednak w ostatnich zmaganiach w blokowaniu kandydatury McCarthy brało udział ok. 20 jego aktywistów. Na dzień dzisiejszy liderem jest Scott Perry, kongresmen z  Pensylwanii, jego zastępcą jest Jim Jordan.

Wracamy do problemów z wyborem republikańskiego spikera Kongresu, który zwieńczono nad ranem w sobotę. Aby przerwać blokadę członków Freedom Caucus McCarty musiał iść wobec nich na pewne ustępstwa obiecując im uwzględnienie ich postulatów. Zgodził się na zamrożenie wydatków budżetowych na poziomie 2022 r. Najprawdopodobniej w lipcu USA zbliży się do ustalonego pułapu zadłużenia i wtedy wybuchnie awantura wokół jego podwyższenia. Trwa wojna na Ukrainie, dotowana hojnie nie tylko przez polski rząd, ale i amerykański. W ostatnich 2 tygodniach poprzedniego Kongresu w którym Demokraci kontrolowali Senat i Kongres (izbę niższą) zdołali przepchnąć ogromny budżet z wydatkami w wysokości $1,85 tryliona (po polsku biliona). W Senacie ten wypasiony budżet przeszedł głosami 68-29, czyli za głosowali wszyscy Demokraci (47), wspierający ich 3 niezależni i aż 18 Republikanów!

Ten przegłosowany budżet zawiera $45 bln (po polsku mld) pomocy dla walczącej z carosławiem Ukrainy, ta ogromna suma na jakiś czas likwiduje tarcia w nowym Kongresie w temacie pomocy dla Ukrainy. Już w październiku McCarthy ostrzegł, że Republikanie nie będą bez końca wypisywać czeków na wojnę w Europie. W maju 57 Republikanów głosowało przeciwko wielomilionowej sumie pomocy dla Ukrainy. Kiedy kilka tygodni temu prezydent Żeleński występował wobec obydwu izb Kongresu dziękując za pomoc i prosząc o więcej, spotkał się z dezaprobatą części Republikanów. Wielu wypowiadało się, że pierwszeństwo w budżecie powinno być zarezerwowane dla zabezpieczenia zagrożonej otwartej południowej granicy Stanów Zjednoczonych, a nie granic na Ukrainie.

Zobaczymy jak będzie układać się współpraca między republikańskimi liderami w Senacie (od 15 lat Mitch McConnell) gdzie są w mniejszości i w Kongresie (Kevin McCarthy), gdzie stanowią większość (222-212). O Mitch McConnell niewiele dobrego można powiedzieć, wiadomo stary bezideowy kunktator i partyjny biurokrata manewrujący wyborczymi funduszami tak aby wyciąć konserwatystów i potencjalną opozycję. Mitch zaliczany jest do waszyngtońskich ponad partyjnych elit i do jakże niebezpiecznego dla wartości republikańskich kosmopolitycznego Deep State. Często idzie na rękę Demokratom i bardziej walczy z konserwatywnymi kolegami, niż z Demokratami. Obaj republikańscy liderzy często nie zgadzali się co do finansowania rozdętego budżetu, odnośnie traktowania prezydenta Trumpa, czy pomocy Ukrainie, której Mitch jest orędownikiem.

Interesujący jest stosunek McCarthy do bezwzględnego procesu niszczenia przez Demokratów i Deep State Trumpa. Pamiętamy głośne “powstanie” prawicowych radykałów MAGA przeciwko “praworządności “ z 6 stycznia 2020 r. znane jako atak na Capitol w celu przeciwdziałania zatwierdzeniu zwycięskich dla Bidena prezydenckich wyborów. Po wielkiej medialnej nagonce na zwolenników Trumpa i utworzeniu komisji kongresowej (badającej ten “spisek”), której celem było wyeliminowanie Trumpa jako kandydata na prezydenta w 2024 r. Minęły 2 lata i coraz więcej faktów przemawia za tym, że to całe “powstanie” było dobrze przygotowaną anty Trumpowską prowokacją. Więc na fali wygenerowanego medialnie zgorszenia najpierw spiker republikańskiej mniejszości w Kongresie Kevin McCarthy z mównicy wskazał Trumpa jako winnego tamtych zajść. Później jednak obserwując ciągle popularność wśród Republikanów Trumpa, udał się do jego rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie, aby się z nim pogodzić. Właśnie w piątkową noc konserwatywni oponenci McCarthy otrzymali prośbę od Trumpa, aby pozwolili McCarthy zostać spikerem Kongresu, za co ten Trumpowi publicznie podziękował.

Co ciekawe odnośnie “6/1” do dziś oficjalna propaganda rządowa mówi o 5 zabitych przez “powstańców” (zamachowców) policjantach, wskazując jedynie na jednego, który zmarł następnego dnia po udarze. Natomiast nic się nie wspomina o stratowanej starszej kobiecie w tunelu Capitolu, czy o zastrzelonej bezbronnej kobiecie (weteranka sił powietrznych) wewnątrz Capitolu . Trzeba dodać, że ok 100 uczestników tych wydarzeń zostało skazanych, a wielu siedzi jeszcze w więzieniu czekając na proces. Miejmy nadzieję, że nowy Kongres  zajmie się tymi sprawami.

Wielu konserwatystów zdaje sobie sprawę, że Ameryce grozi upadek. Zadłużenie kraju wynosi już $31,4 tryliona (po polsku bln), sama obsługa zaciągniętych długów rocznie kosztuje $518 bln (po polsku mld). Republikanie postawili sobie za cel zbilansowanie budżetu w ciągu 10 lat. Sytuacja na południowej granicy jest tragiczna, za rządów administracji Bidena przybyło już ok. 5 mln ludzi, głównie w wieku poborowym, ze 120 krajów świata. Na konferencjach prasowych oficjele rządu pytani o sytuację odpowiadają, że granica jest zabezpieczona(!). Wreszcie pojawił się tam Biden, na sesję zdjęciową. Z tej sytuacji zadowoleni są jedynie bossowie meksykańskich karteli narkotykowych, którzy dodatkowo dorabiają przemytem ludzi (m.in. sex slaves). W samym Meksyku ostatnio trwają regularne walki między kartelami, a wojskiem. W USA rośnie liczba ludzi uzależnionych od przemycanych narkotyków. Corocznie umiera z przedawkowania ok. 110,000 Amerykanów. Narkotykowe kartele działają jako forpoczta chińskiej strategii osłabienia Ameryki. To czerwone Chiny dostarczają kartelom surowiec do produkcji narkotyków.

Patriotyczni Amerykanie w Kongresie udzielając warunkowego poparcia McCarthy przedstawili szereg postulatów odnośnie obniżenia wydatków, zabezpieczenia inwazji na południowej granicy, zbadania wstydliwej sprawy niechlubnego wycofania z Afganistanu, sprawy ograniczenia wolności podczas pandemii wirusa C-19, sprywatyzowania FBI do politycznej walki z konserwatystami, wyświetlenia korupcyjnej afery rodziny Bidenów z komunistycznymi Chinami i Ukrainą i rozliczenia na co poszły ofiarowane fundusze. Konserwatyści oczekują rozpoczęcia dochodzeń w komisjach kongresowych w powyższych sprawach jak i wykorzystywania Big Media i innych korporacji przeciwko wolnościom obywateli gwarantowanych przez Konstytucję.

Kongres decyduje o wydatkach, zarządza budżetem, ale to konserwatywne reformowanie porwanej przez lewactwo Ameryki nie będzie łatwe. Pierwszym zadaniem Kongresu ma być zatrzymanie zatrudnienia kolejnych 87,000 urzędników potężnej policji skarbowej (IRS) przez obcięcie im finansów. Jednym z warunków wynegocjowanych przez liderów Freedom Caucus jest możliwość głosowania nad zmianą spikera zgłoszoną przez pojedynczego kongresmena w sytuacji, kiedy on złamie dane im słowo. Innym jest danie posłom 72 godzin czasu na zapoznanie się, przed głosowaniem nad przedłożoną ustawą oraz głosowanie nad pojedynczymi projektami, a nie jak dotychczas nad wrzucaniu wszyskiego do jednego “worka” i głosowanie. Jeszcze innym postulatem była możliwość głosowania na projektem ograniczenia ilości kadencji członków Kongresu (instytucja zawodowych polityków), czyli “term limits”. Na tej liście jest również zakończenie finansowania “mandatów” kowidowych. Celem tych postulatów jest przywrócenie funkcjonalności państwa, jego instytucji i zakończenie procederu “rabowania” przez zadłużenie państwa i obywateli.

Tak więc Republikanie mają jedynie Izbę Reprezentantów, Demokraci mają Senat i Prezydenta. Każda przedłożona z Kongresu ustawa musi przejść przez Senat i być podpisana przez Prezydenta, więc mimo osiągnięć konserwatyści mają przed sobą bardzo trudną drogę. Drugą sprawą jest to czy spiker McCarthy dotrzyma swoich (wymuszonych) obietnic. Energiczna prawicowa kongresmenka ze stanu Georgia Marjorie Taylor Green, która już wcześniej poparła kandydaturę McCarthy zachęca swoich kolegów do okazania mu zaufania, podobnie postępuje przyszły szef komisji mającej zbadać nadużycia FBI i inne afery Demokratów solidny Jim Jordan. 

W Partii Republikańskiej już od jakiegoś czasu narastał ferment niezadowolenia, aż 84% Republikanów wierzy, że partia potrzebuje nowych liderów, szczególnie ta opinia odnosi się do nielubianego lidera republikańskiej mniejszości w Senacie, którym jest RINO  Mitch McConnell. Istotnie, kiedy lewica zdobywa większość bezwzględnie przeprowadza swoje destrukcyjne zmiany, kiedy zaś władza przypadnie prawicy jej liderzy układają się z lewicą w duchu wzajemnej tolerancji i kompromisu. Może kongresmenom wystarczają bardziej przyziemne wartości przypomnijmy, że ich podstawowa pensja (bez dodatków) to $174,000 rocznie.

Jacek K. Matysiak                                                                                                         

Kalifornia, 2023/01/10

Subscribe
Notify of
guest
2 Comments
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Czytelnik
Czytelnik
21 days ago

Kevin McCarhy to niepewna karta. Mam nadzieję, że nie okaże się on koniem trojańskim, tak jak Mike Pence. Osobiście wolałbym Jima Jordana. Może jeszcze kiedyś jego czas nadejdzie.

Stan
Stan
21 days ago

@ Autor.
Dużo tych zawiłości w polityce, a w Ameryce dzieje się teraz dużo i czasem trudno się w tych meandrach zorientowć. Zgrabnie Pan to wszystko streścił. Czy Amerykę uda się jeszcze uratować?