Media mainstreamu okrzyknęły Joe Bidena prezydentem elektem Stanów Zjednoczonych Ameryki.  Jednak cały czas trwa intensywna walka o ustalenie prawdziwego wyniku wyborów.  Poniższy tekst to tłumaczenie artykułu jaki ukazał się wczoraj na amerykańskim portalu Spectator.  Tekst ten dobrze opisuje obecną sytuację.

„To, co zostało zrobione w obliczaniu głosów w wyborach 3 listopada i następnych dniach, najlepiej wyjaśnić, jak sugerował Giuliani, jako „niechlujstwo” wynikające z gorączkowej walki o uzyskanie głosów na Bidena kosztem Trumpa w kluczowych stanach.

W Georgii, Pensylwanii, Michigan i Wisconsin Trump miał przewagę nie do pokonania w noc wyborczą. Potem wszystko się zmieniło. Narracja medialna utrzymywała, że tak musiało być ze względu na głosowanie korespondencyjne z powodu COVID-19. Ale dlaczego tak się nie stało w Ohio i na Florydzie? W obu tych stanach zawsze trwa przecież zacięta walka o prezydenturę. Nie mówi się o tym w korporacyjnych mediach, a Trump wygrał w obu stanach swobodnie; liczenie nadesłanych kart do głosowania nie zmniejszyło znacząco jego przewagi w miarę upływu nocy (Floryda liczyła jako pierwsze karty do głosowania nadesłane pocztą).

Prawnicy zespołu Trumpa twierdzą, że w tych czterech stanach (Georgia, Pensylwania, Michigan i Wisconsin) przewaga Trumpa była większa niż oczekiwał obóz Bidena, a więc elektroniczna manipulacja głosowaniem przez prywatnych wykonawców pracujących dla lokalnych i stanowych urzędników wyborczych w celu zestawienia głosów nie wystarczyła, aby nagiąć wybory na korzyść Bidena. To, co wydarzyło się później, stało się oczywiste: liczenie zostało zatrzymane we wszystkich sześciu stanach w środku nocy 3 listopada, a kiedy zaczęło się ponownie we wczesnych godzinach rannych 4 listopada, nadeszły magicznie duże ilości głosów, w które wypaczyły wyniki na korzyść Bidena.

Jak to się stało? Zespół Trumpa twierdzi, że zasadniczo stało się to na dwa sposoby. Po pierwsze, głosowanie nie było tylko manipulowane elektronicznie. Duże bloki głosów zostały wprowadzone do systemów w Pensylwanii, Michigan, Wisconsin i Georgii, co wyeliminowało lub znacznie zmniejszyło przewagę Trumpa. Po drugie, po fakcie przyniesiono dużą liczbę fałszywych kart do głosowania z różnego rodzaju błędami, a następnie policzono te nielegalne głosy w miastach takich jak Filadelfia, Detroit, Milwaukee, Pittsburgh i Atlanta. Te karty do głosowania zaczęły pojawiać się wczesnym rankiem 4 listopada i trwało to aż do chwili, gdy Biden zyskał przewagę.

(…)

Wiąże się z tym dramat rozgrywający się w hrabstwie Wayne w stanie Michigan, w którym znajduje się Detroit. Dwóch Republikanów z komisji akwizycyjnej tego hrabstwa odmówiło poświadczenia wyników wyborów, powołując się na masowe dowody nieprawidłowości w liczeniu. Obu nazwano rasistami, a lokalny polityk Demokratów, Abraham Aiyash, ujawnił nawet jeden z ich adresów domowych i, co gorsza, gdzie dzieci jednej z tych osób chodzą do szkoły. Doprowadziło to do tymczasowego złamania woli członków komisji wyborczej, w efekcie którego republikańscy akwizytorzy zgodzili się potwierdzić wybory do czasu pełnego śledztwa. Kiedy Jocelyn Benson, Sekretarz Stanu Demokratów, pod której pieczą rozgrywa się ten cyrk, odmówiła uszanowania tej prośby, obaj Republikanie usztywnili swoją odmowę poświadczenia wyborów. Teraz ustawodawca wzywa do pełnego audytu, a Benson nie ma innego wyjścia, jak tylko go przeprowadzić.

Wiele wskazuje na to, że sprawa amerykańskich wyborów prezydenckich w 2020 skończy się w Sądzie Najwyższym.

Teksty źródłowe:

Rudy and Sidney’s Krakentastic Spectacle, and What It Could Mean

Everylegalvote

Subscribe
Notify of
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments