W wyniku tak zwanej pandemii rządy wszystkich krajów znalazły się w krzyżowym ogniu krytyki: z jednej strony histeria przestraszonych covidian żądających drakońskich restrykcji w celu ustrzeżenia nas wszystkich przed chińskim wirusem, z drugiej oburzenie licznych grup wskazujących na fatalne skutki wprowadzanych restrykcji.

Oczywiście, opozycja, z definicji, cokolwiek rząd nie zrobi, zawsze podniesie larum próbując wykazać, że podjęte kroki są chybione i prowadza nas na manowce. Cóż, taka rola opozycji.

Naturalną koleją rzeczy są więc spadające notowania partii rządzącej. Zjednoczonej Prawicy trochę słupki spadły, ale, podobnie do notowań rządów w większości państw, tylko nieznacznie, dużo mniej niż mogłoby się wydawać.

Rozsądnym byłoby bowiem zakładać, że katastrofa społeczno-ekonomiczna wynikająca z restrykcji, spowoduje brak zaufania do rządu. Wydawałoby się, że upadające firmy, zastój gospodarczy i utrudnienia w codziennym życiu muszą skutkować niezadowoleniem społecznym. Logika wskazywałaby również, że choroba o przeżywalności około 99%, a więc niegroźna dla przeciętnej osoby, nie powinna wywołać ogólnoświatowej histerii.

Rozumowanie takie jest jednak chybione, gdyż nie bierze pod uwagę rozmiaru globalnej propagandy covidowej.  Rząd PiS bardzo umiejętnie wpisał się w ten propagandowy nurt globalistów i zastosował wiele trików lewicowej międzynarodówki. W efekcie udało się większość ludzi nastraszyć do stopnia, w jakim racjonalne myślenie przestaje obowiązywać.

O tym, że tak jest przekonał mnie wynik sondażu przeprowadzonego niedawno na jednym z portali uważających się za konserwatywny.  W sondażu tym, aż 40% osób opowiedziało się za dalszym ograniczaniem praw człowieka jakim byłoby wprowadzenie paszportów covidowych. Trudno to sobie wyobrazić, ale aż 40% społeczeństwa chciałoby wprowadzenia systemu z pierwotnych cywilizacji, gdzie trędowatych lub niewygodnych dla władzy wywożono na specjalnie do tego celu przeznaczone wyspy, gdzie ginęli lub zabijali się nawzajem pozbawieni środków do przeżycia.

Obserwując media społecznościowe dochodzi się również do wniosku, że podobna ilość osób, z przyjemnością patrzy jak policja pałuje przeciwników rządowych sankcji. Ten stan umysłu to kolejny przykład pokazujący odejście współczesnej cywilizacji od chrześcijaństwa i powrót do pogańskich korzeni, gdzie człowiek był człowiekowi wilkiem i przeciwnika nie traktowało się jak człowieka. Podobne nastroje panują zresztą w wielu krajach.

W sytuacji tak skrajnej, powstaje wolne pole dla opozycji. Obszar, w jakim politycy przeciwni władzy PiS mogą zaproponować coś sensownego i zyskać sympatię niezadowolonych z covidowych „osiągnięć” PiS.

Ale właśnie opozycja, a raczej jej beznadziejna słabość, działa na korzyść partii Kaczyńskiego. Większość wyborców prawicy na Lewicę nie zagłosuję. PO-KO ciągle nie może wygrzebać się spod ciężaru własnych afer i amatorszczyzny ukrywanej pod niebieską flagą UE i tęczowym sztandarem. Pompowany jest więc nadal Hołownia mający udawać liberalnego katolika. Ten jednak zbyt mało różni się w swojej parodii polityka od Budki i Trzaskowskiego, aby uzbierać więcej głosów od PiS.

Peleton opozycji zamyka partia, która dzięki pandemii stanęła przed największą szansą zwiększenia swojego elektoratu, czyli Konfederacja.

I rzeczywiście, W covidowej histerii politycy Konfederacji zachowali najwięcej zdrowego rozsądku. Dlaczego więc słupki Konfederacji nie poszły w górę?  Najprościej mówiąc dzięki propagandzie rządowej w jaką większość społeczeństwa uwierzyła.  Ale nie tylko dlatego.  Głównym problemem są liderzy Konfederacji. 

Postać Korwina-Mikke ciągnie tę partie w głębinę niczym ewangeliczne koło młyńskie.  Grzegorz Braun jest politykiem nijakim i bez charyzmy, osobą za nic nie potrafiącą nawiązać kontakt z szerszą społecznością. Z podobnymi problemami zmaga się Robert Winnicki. No i wreszcie Krzysztof Bosak – podobnie jak Winnicki – być może z dobrymi pomysłami, ale obaj sprawiający raczej wrażenie licealistów podchodzących do matury niż poważnego męża stanu. 

Ale ostatecznym gwoździem do trumny Konfederacji są mrugnięcia w stronę Moskwy i słabość do pro-putinowskich mediów.

Dla przyzwoitości wspomnieć można by jeszcze o Solidarnej Polsce.  Jednak ta partia została na tyle skutecznie połknięta przez PiS, że poza Zbigniewem Ziobro jej pozostali parlamentarzyści pozostają dla przeciętnej osoby zupełnie anonimowi.

I właśnie dlatego, bazując na tych 40% proszących o paszporty chińskiego wirusa, jakie ich posiadaczy uchronią przed zesłaniem na wyspę dla trędowatych, PiS po raz kolejny przeżyje własną śmierć.

Czy powinien?

Subscribe
Notify of
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments