Polski Episkopat organizuje zbiórkę na rzecz atakujących polską granice Azjatów. Akcja Episkopatu wpisuje się w narrację lewicy przekonywującej, że należy być altruistą i pomóc „potrzebującym” tak, jak – według lewicy – zrobił to Samarytanin w przypowieści Jezusa. To, że biblijny Samarytanin pomagał pobitemu do nieprzytomności uczciwemu człowiekowi jakoś lewicowym „teologom” umyka.
A mimo to są ekspertami z teologii. Niestety chrześcijanie, coraz rzadziej czytający Pismo Święte, stają się łatwym łupem oszustów.
Oszustwo zawsze zresztą było narzędziem komunistów. W obliczu ich fiaska jakim jest nieudana próba zniszczenia chrześcijan w sposób fizyczny, idąc w wielu krajach na otwartą konfrontację z religią w ciągu ostatnich stu lat, komuniści próbują teraz innych, bardziej wyrafinowanych metod. Jedną z ostatnio regularnie używanych jest przeinaczanie nauki Chrystusa. Stosując medialne, marketingowe i psychologiczne sztuczki, marksistowscy agenci dość skutecznie robią wodę z mózgu niczego nie spodziewającym się katolikom.
Technika używana przez neo-marksistów nie jest nowa. Politycy i ludzie sprawujący władzę wielokrotnie próbowali użyć Syna Bożego do swoich celów, co zawsze kończyło się wielką klapą. Żydzi usiłowali namówić Chrystusa do opowiedzenia się przeciwko płaceniu podatków Cesarstwu Rzymskiemu. Ich polityczne knowania Jezus ukrócił jednym zdaniem.
Od czasów Chrystusa minęło ponad 2000 lat, a mali ludzie nadal próbują tak przeinaczyć Jego słowa, aby gorzej zorientowani pomyśleli, że postępują według nauki Chrystusa. Nie dziwi, że robią to komuniści z Gazety Wyborczej i inne czerwone potworki. Jak mawiała moja Babcia: „ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni”.
Martwi jednak, gdy do matactw godnych biblijnych faryzeuszy zabierają się chrześcijanie. Może należałoby im przypomnieć sytuację w jakiej Chrystus fizycznie zaatakował handlarzy zmieniających miejsce modlitw w rynek transakcji finansowych?
Jeżeli to nie wystarczy, to należałoby przypomnieć, że Chrystus żył w czasach niewolnictwa, gdy na co dzień ludzi sprzedawano, zabijano i gwałcono w majestacie prawa. Taki był wtedy ustrój społeczny i porządek świata. W żadnej z Ewangelii nie ma jednak choćby jednej wzmianki o ewentualnych próbach Chrystusa do wywrócenia tego porządku. Dlaczego?
Ponieważ, jak wyraźnie i jednoznacznie podkreślał Jan Paweł II, Chrystus nie był rewolucjonistą, ani politykiem.
Nie był wywrotowcem zachęcającym do wprowadzania nowego systemu politycznego, nie agitował za wprowadzeniem komunizmu – jak próbują nas przekonać lewicowi propagandziści (oraz, co gorsza, niektórzy duchowni). Jan Paweł II wyraźnie stwierdza, że Chrystus nie był Janosikiem ani innym Ondraszkiem lub Robin Hoodem, którzy zabierali bogatym, aby dać biednym. A właśnie taką bzdurę próbują nam wmówić neo-marksiści.
Chrystus nie był komunistą.
Chrystus piętnował grzech i zło. Był przecież Bogiem, był współistotny Ojcu. Ojcu Wszechmogącemu, Stworzycielowi nieba i ziemi. Gdyby chciał ustanowiłby porządek świata i ustrój społeczny jaki uważał za stosowny. Jednak Jego królestwo nie było z tego świata, co wyraźnie podkreślał.
Pamiętając o tym, nie można ulec lewicowym bredniom, w myśl których jakoby postawą chrześcijańską jest zniszczenie obecnych struktur społecznych, kulturowych i państwowych w celu tzw. „pomagania innym”.
Wręcz przeciwnie, Jezus Chrystus jako Emmanuel, jako Słowo, które stało się Ciałem i mieszkało między nami, daje nam wskazówki jak odnaleźć się w życiowych sytuacjach. Jako Człowiek i jako Emmanuel namawiał nas do pomagania innym indywidualnie. Ale też jako Człowiek „sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”.
Czy, gdyby Chrystus żył dziś, przekonywałby do niesienia pomocy ludziom niszczącym chrześcijaństwo, chrześcijańskie świątynie, a także prowodyrom tych akcji? Czy raczej ukręciłby bicz ze sznurków lub, korzystając z obecnej technologii, zamiast po bicz sięgnął po armatkę wodną?


[…] Czytaj też: "Chrystus z biczem na granicy" […]